WAKACYJNE PODRÓŻOWANIE

 

1 „Przenieś piłkę na krążku” – zabawa ruchowa z elementem równowagi.

Dziecko otrzymuje jedną piłkę i jeden krążek. Kładzie piłkę na krążku i stara się chodzić w różnych kierunkach tak, by piłka nie spadła. Gdy piłka spadnie, dziecko siada na chwilę z boku.

 

2 Zestaw ćwiczeń porannych.

1. „W góry lub nad morze” – dziecko swobodnie maszeruje po pokoju. Na hasło: W góry! dziecko naśladuje marsz po górach lub wspinaczkę – wysoko unosi kolana i wyciąga ręce w górę. Na hasło: Nad morze! dziecko naśladuje ruchy pływaka.

2. „Tęczowy most” – dziecko ustawia się za rodzicem z nogami w szerokim rozkroku, tworząc pociąg. Ostatnia osoba z rzędu musi przejść przez most – na czworakach, pod nogami – i ustawić się na początku rzędu. Wtedy kolejna osoba z końca rzędu przechodzi przez most i ustawia się z przodu.

3. „Pakujemy się na biwak” – zabawa uspokajająca. Dziecko siedzi na dywanie w siadzie skrzyżnym, z prostymi plecami, dłońmi na kolanach. Wymienia jak najwięcej rzeczy, którą należy zabrać na biwak do lasu.

 

3 Wakacje – to dobrze czy źle? – słuchanie opowiadania O. Masiuk czytanego przez rodzica.

Wakacje – to dobrze czy źle?

Olga Masiuk

Zapowiadał się uroczysty dzień. Ostatni dzień w przedszkolu. A potem wakacje. Wszyscy się bardzo na to słowo cieszyli, powtarzali je sobie. Nie do końca wiedziałem, co ono znaczy, ale chyba coś dobrego, skoro wszyscy byli nim tak uradowani. Urządzaliśmy z tej okazji piknik w ogrodzie. Miały być konkursy, gry, a potem podwieczorek. Kiedy wszystko było gotowe, na stole stanął wielki tort z napisem: „Witajcie, wakacje!”, a nasza pani powiedziała:

– To nasz ostatni piknik przed wakacjami.

I wtedy zrobiło się smutno, bo słowo „ostatni” brzmi przecież smutno. „Ostatnie ciastko”, „ostatni na mecie”, „ostatnia szansa”. Więc wakacje są smutne? Nic już nie rozumiałem.

– Marysiu – zapytałem, kiedy jedliśmy tort – czy wakacje to coś bardzo złego?

– Złego?! Paku, skąd ci to przyszło do głowy?

Ale nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo rozpoczęła się loteryjka. Nie mogłem zapytać pani, bo rozmawiała z tatą i mamą Jacka. Rozglądałem się uważnie. Wszyscy wydawali się zadowoleni z tortu, piosenek i lampionów. Ale po chwili doleciał mnie fragment rozmowy:

– Zobaczymy się za dwa miesiące…

– Tata mówił, że jedziemy bardzo daleko…

– Tam jest chyba okropnie zimno…

Nie brzmiało to dobrze. Tort przestał mi smakować. Nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Za mną stał krawiec Antoni.

– I jak, Paku, podobał ci się twój pierwszy rok w przedszkolu? – zapytał.

– Przyszedłeś… – ucieszyłem się.

– Oczywiście. Rodzice przychodzą na występ dzieci z okazji końca przedszkolnego roku. A ty jesteś przecież moim synkiem.

– Przyszywanym?

– Uszytym – poprawił mnie. – W lipcu będę miał urlop, to pojedziemy na wakacje – powiedział.

– Jeśli trzeba – westchnąłem i wyobraziłem sobie dwa miesiące w dalekiej mroźnej krainie, bez słońca i wafelków.

– Jak to? Nie cieszysz się?

Rozejrzałem się wokół. Marysia piła lemoniadę, Jacek i Marta próbowali strącić kijem wiszący na drzewie lampion i śmiali się przy tym bardzo głośno. Już naprawdę nie wiedziałem, czy też mogę się śmiać, czy raczej powinienem sobie trochę popłakać. Te wakacje wyglądały naprawdę dziwnie.

– Czy dzisiaj jest smutny, czy wesoły dzień? – zapytałem w końcu. – Pogubiłem się w tym zupełnie.

– A jak to czujesz? – Oczywiście dorośli nie mogą odpowiedzieć po prostu, sami muszą zadać pytanie.

– Wesoły, ponieważ jest tort i dekoracje. I może coś wygram w konkursie. Ale też smutny. Bo zbliżają się te wakacje, przez które nie zobaczę szybko Marty i Jacka, i Marysi – powiedziałem.

– Zatem dzisiejszy dzień jest wesoło-smutny – podsumował Antoni.

Mógł od razu przyznać się, że nie wie dobrze, zamiast mi mącić w głowie.

Więc już nie pytałem o te wakacje. Widać od razu, że on się nie orientuje. Będę się musiał dowiedzieć na własną łapkę.

Kiedy wracaliśmy do domu, bo lato miałem spędzić u Antoniego, a nie w przedszkolu, powiedział.

– Wiesz, może powinienem uszyć ci jakieś rodzeństwo, żebyś miał się z kim bawić. Co ty na to?

– Czemu nie – pomyślałem. Podreptałem do łóżka i zanurzyłem się w pachnącą pościel.

– Zobaczymy, co przyniosą mi te wakacje – powiedziałem sobie przed snem.

 

Rodzic zadaje dziecku pytania:

-  Jak wyglądał ostatni dzień w przedszkolu?;

-  Kto przyszedł na piknik?;

- Nad czym zastanawiał się Pak?;

- Czy wszyscy cieszyli się z nadejścia wakacji?;

- Czy wakacyjny czas jest przyjemny?;

- A może są jakieś wady tego okresu, w którym nie chodzi się do przedszkola?.

 

4 Gdzie na wakacje? – plansze edukacyjne.

Omawianie ilustracji przedstawionych na planszach edukacyjnych. Odpowiedzi na pytanie: „Gdzie możemy spędzić wakacje?”

 

5 „Wakacyjne podróżowanie” – praca plastyczna.

Dziecko za pomocą rysunków odzwierciedla swoje wakacyjne marzenia. Ozdabiają także ramkę kartki według własnego pomysłu.

 

6 Karty pracy – wakacje w górach, wakacje na plaży

Wykonanie kart pracy.

NA PLAŻY

 

W GÓRACH

 

7 „Rybki i kozice” – zabawa orientacyjno-porządkowa.

Rodzic przydziela dwie funkcje dziecko to: rybki w morzu a rodzic kozice w górach. Każda osoba otrzymuje inny kolor szarfy oraz ma wyznaczone miejsce, w którym siada. Na sygnał rybka wstaje i porusza się przy melodii znanej sobie piosenki. Na hasło: Na miejsca! Dziecko wraca na miejsce. Tak samo przebiega zabawa z kozicami. Na hasło:  Rodzic wstaje i porusza się przy muzyce.

 

8 „Układanka” – zabawa dydaktyczna.

Jeśli rodzic ma do dyspozycji geoplany, dziecko pracuje z nimi. Jeśli nie, można wykorzystać patyczki. Rodzic ma w woreczku trójkąt, prostokąt i kwadrat. Dziecko losuje z woreczka figurę, kładzie ją na stoliku i stara się ją ułożyć z patyczków lub za pomocą gumki na goplanie. Po kilku próbach można zorganizować zawody, kto szybciej ułoży figurę – rodzic czy dziecko?

 

9 „Sprawne ręce, sprawne nogi” – zabawa usprawniająca mięśnie stóp.

Do tej zabawy dziecko powinno zdjąć skarpety lub rajstopy. Dziecko siedzi na dywanie. Ma dwie kartki i ołówek. W rytmie dowolnej, spokojnej muzyki rysuje dowolne linie, kształty – najpierw ręką, potem nogą, trzymając ołówek palcami stopy.